Może to kogoś zdziwi, ale mnie też czasem bolą plecy. I co wtedy?
Pominę oczywistość, czyli masaż. Wiadomo – warto, to zazwyczaj najlepsze i najprostsze rozwiązanie. Ale dziś chcę powiedzieć o czymś innym: o profilaktyce.
Co robić, żeby plecy nie bolały?
1. Waga
Każde 5 kg nadwagi to – według różnych źródeł – dodatkowe 30–50 kg obciążenia dla kręgosłupa i mięśni, które trzymają nas w pionie. Warto więc sprawdzić, czy nie nosisz zbyt wiele, szczególnie na brzuchu. A jeśli tak – zatroszcz się o siebie i pozbądź się tego nadmiaru.
2. Kondycja mięśni brzucha
Mięśnie brzucha są częścią „gorsetu” utrzymującego nasze wnętrzności na miejscu. Wspierają też ustawienie kręgosłupa. Gdy ten jest dobrze osadzony, to zwykle nie boli. Słabe mięśnie sprawiają, że odcinek lędźwiowy wygina się do przodu, pogłębia się lordoza, a to prowadzi do kompresji mięśni, tkanek i stawów – i boli.
Rozwiązanie: ćwicz brzuch. Brzuszki, plank, core training – co lubisz.
3. Ruch
Zbyt długie siedzenie w jednej pozycji prowadzi do napięć w jednych miejscach i rozciągnięć w innych. A jeśli siedzisz nieprawidłowo (czyli jak 90% z nas), to dołóż jeszcze skrócenia, blokady i czasem mikrozwichnięcia w stawach. Dotyczy to pracy przy biurku, za kierownicą, a nawet na kanapie.
Rozwiązanie: co pół godziny wstań, poruszaj się. Przeciągnij. Zakręć biodrami. Zrób kilka skłonów. Ruch to zdrowie – zwłaszcza ten pełen zakresu. Dobrze robi rozciąganie, gimnastyka, taniec, joga, sztuki walki – co kto lubi.
4. Kondycja bioder
Ograniczona ruchomość w jednym miejscu to często nadruchomość w innym. Jeśli pas miednicy jest sztywny, mięśnie skrócone, powięzi sklejone, a zakres ruchu ograniczony – wtedy jego funkcje przejmuje kręgosłup lędźwiowy.
Rozwiązanie: zadbaj o elastyczność bioder. Rozluźnij napięte miejsca, wzmocnij osłabione mięśnie, popraw ogólną kondycję tkanek. Sprawdź, czy wszystkie ruchy są dostępne.
Czy to już wszystko? Na pewno nie. Nie wspomniałem o śnie, o stresie, o emocjach – a to potężne tematy. I pewnie są jeszcze inne powody, o których nie wiem albo nie pamiętam.
Ale jedno wiem na pewno: ani zwyrodnienia, ani PESEL nie muszą oznaczać bólu. I nie muszą go zatrzymywać w ciele.
