Historia o Ani o Robercie i o ich zejściu się w jedno.

Ania I Robert

Ania i Robert na kursie masażu

Ania i Robert poznali się na kursie masażu, a ich pierwszą wspólną praktyką było rozluźnianie pośladków. I choć początek był można by rzec wyjątkowy, to na dalszą część historii trzeba im było czekać kilka miesięcy. Wtedy to, Ania postanowiła napisać do Roberta z pytaniem, czy zechciałby pomasować u niej w domu, jej klientki, czyli koleżanki.

Wakacje na Mazurach

Robert postanowił skorzystać z propozycji, bo podobała mu się wizja masowania na Mazurach, w domu nad jeziorem. “Popływam, poopalam się, pomasuję, odpocznę i jeszcze zarobię – pomyślał Robert – czyż mogłoby być lepiej?” Przyjechał na wiosnę, a w prezencie dla Ani przywiózł głęboki powięziowy masaż – równoważenie miednicy.

Spodobało się obojgu na tyle, że umówili się jeszcze raz na taki przyjazd, a potem jeszcze raz. A potem, gdy Ania nie miała już dla niego klientek, on i tak przyjechał. Mimo to, oboje nic jeszcze nie przeczuwali, nie myśleli o tym, że z tego przyjeżdżania może wyniknąć coś więcej. Ot po prostu, on przyjeżdżał, bo lato, Mazury i jezioro, a ona?

Sytuacja zmieniła się pod koniec lata, kiedy to podczas kolejnego pobytu w domu Ani nagle i niespodziewanie witając się rano w obojgu coś drgnęło. Spojrzeli na siebie inaczej niż dotychczas. Wtedy na czystym niebie pojawiła się tęcza, z nieba spadł deszcz kwiatów i na ułamek sekundy pojawiła się przepiękna światłość 🙂 Nikt tego jednak nie zauważył…

Ziarenko rzucone na jesieni zaczęło kiełkować. Skorupka pękła i rozpoczął się proces tworzenia. Spotykali się coraz częściej i rozmawiali ze sobą już inaczej. Nastąpił szereg różnych wydarzeń, które można by opisać jako efekt domina, albo reakcję łańcuchową. W końcu, po kilku miesiącach pojawiła się wizja wspólnego zamieszkania na Mazurach.

Wspólne zamieszkanie

Zwykle baśnie i opowieści kończą się w tym miejscu zdaniem: “I żyli długo i szczęśliwie”. I choć to prawda, bo żyją razem i są szczęśliwi, to jednak to wspólne życie nie jest usiądnięciem na tak zwanych laurach. Wiąże się bowiem, ze spontanicznymi, albo planowanymi działaniami zmierzającymi do umacniania i budowania ich relacji.

Będąc po wielu osobistych przejściach w poprzednich relacjach wiedzieli już czego chcą, a czego nie. Wiedzieli też, że związek, to nie coś co się ma, bo się trafiło, jak ślepej kurze, ale skarb, który wymaga codziennej troski i karmienia uważnością, czułością i miłością. I im więcej się do niego wkłada, tym on bardziej rośnie i zasila ich oboje.

Dziś Ania i Robert nie tylko pielęgnują swoją relację. Widząc, że ich związek stał się inspiracją dla innych postanowili zrobić kolejny krok. Wspierają pary, żeby ich związki stawały się jeszcze bliższe, mocniejsze i pełniejsze. W tym to właśnie celu organizują kursy i warsztaty dla par, na których uczą dotyku, komunikacji i bliskości.